“Kobiety na Zanzibarze”autor Dorota Katende

  • Dodano przez
  • Ilość str. 350

Tak się wciągnęłam w tę opowieść o życiu na Zanzibarze, że trudno mi było odłożyć pierwszą przeczytaną część. Całe szczęście, że mam jeszcze drugą część i będę mogła jeszcze przez chwilę pocieszyć się bajecznymi historiami z innego świata. Już na wstępie książki autorka informuje mnie czym dla niej jest ta książka. Jest to dla niej droga do prostego życia, gdzie będzie mogła w pełni odbierać świat. Drogą do tego, aby zrozumieć jak niewiele potrzeba do pełni szczęścia. I to jest całe sedno tej książki.Czytaj dalej

“Kobiety na Zanzibarze” – moje wrażenia

Autorka opowiada szereg historii, które przeżyła na Zanzibarze. Pisze o tym co musiała zrozumieć, aby móc tam żyć, aby funkcjonować w tamtych realiach. Nie była to dla niej łatwa ścieżka, gdyż wychowana i przyzwyczajona do naszych, polskich realiów trafia na masę przeszkód. Największą z nich jest akceptacja tej odmienności, innego podchodzenia do życia. Czytając historie z życia bohaterki niejednokrotnie czułam się rozbawiona sposobem myślenia mieszkańców Zanzibaru, ale i zastanawiałam się jak ja bym się zachowała w określonej sytuacji. Chyba nie byłoby mi do śmiechu, gdyby ktoś „pożyczył” sobie bez mojej wiedzy moją własność (np. rower o czym opowiada autorka), udostępniał go turystom za pieniądze, po czym jak gdyby nigdy nic odprowadzał go na miejsce. Tacy są według autorki Zanzibarczycy. Nie widzą niczego niewłaściwego w takim postępowaniu. Jak sobie wytłumaczyć, że mają mnie nie irytować takie sytuacje? Żyjąc tam po prostu trzeba.

O jakich kobietach mowa?

Inną fajną rzeczą ujmującą mnie i myślę, że wiele europejskich kobiet również jest fakt, że mężczyźni na Zanzibarze lubią krągłe kobiety. Krągłości kojarzą z dobrobytem. Szczupła kobieta jest według nich biedna albo chora. Dziwi mnie to, ale i ujmuje bowiem, jak wszystko tam, tak i to jest inaczej odbierane. Kobieta nie powinna wstydzić się swojej kobiecości, one umieją ją eksponować mimo tego, że są od stóp po czubek głowy ubrane (bo to w większości muzułmanki). Autorka opisuje ich niesamowite uwodzicielstwo w tym wszystkim. One nie potrzebują miliona kosmetyków, aby podkreślić swoją atrakcyjność. Używają szarego mydła i olejku kokosowego. Niesamowity jest opis tego jak okadzają swoje ciała i ubrania olejkami, których zapach długo się utrzymuje i jest bardzo erogenny.

Życie na Zanzibarze płynie w rytmie przypływów i odpływów. Mieszkańcy doskonale wiedzą jak w tym rytmie funkcjonować. Wiele kobiet zajmuje się uprawą morskiego pola alg, a także ręcznym praniem odzieży. Wydawać by się mogło, że to niemożliwe w dobie obecnej cywilizacji, a jednak tak jest. Nikt tam nie pracuje, aby gromadzić pieniądze. Pracuje się tylko po to, aby żyć, aby zarobić na jedzenie. Rybak, który sprzedał swój połów nie zawsze wypływa następnego dnia. Dziś zarobił, jutro nie musi pracować.

Przedziwne dla mnie jest też podejście do dzieci. One tam są po prostu wszystkich. Kobieta z dzieckiem zawsze może liczyć na szacunek, nie zależnie od tego czy ma męża. W ogóle sprawy relacji między kobietą a mężczyzną są dość luźno traktowane, stąd też podejście do dzieci, które zawsze dostają pomoc od dorosłych, nie tylko tych najbliższych.

Zanzibarczycy mają czas na wszystko. Przede wszystkim na wielogodzinne rozmowy. Autorka opisuje zakupy, które zabierają masę czasu, gdyż wraca się z częścią zakupionych artykułów do domu i wychodzi po następne, tylko po to aby ugotować obiad. Nie mogę sobie wyobrazić, żeby mnie takie sytuacje zwyczajnie nie irytowały. Jednocześnie jestem niezmiernie ciekawa takiego życia.

Życie na Zanzibarze bardzo wcześnie się rozpoczyna. Mieszkańcy wstają około 4.00-5.00 rano bo wtedy temperatury pozwalają pracować. Około południa jest już tak gorąco, że można tylko odpoczywać. Mieszanka cywilizacji i np. wiary w moc szamanów wprowadziła mnie w osłupienie. Oni to godzą!

Podsumowując…

Żeby zrozumieć świat Zanzibaru trzeba go poczuć, a żeby go poczuć trzeba tam pojechać, chociaż na chwilę. Autorka opisała swoje życie na tej rajskiej wyspie w taki sposób, że czuję , iż muszę tam pojechać! Zobaczyć i poczuć na własnej skórze uroki tego niesamowitego miejsca. Autorce udało się pokazać tamtejszy świat, ludzi i ich zwyczaje tak, że trzeba koniecznie przeczytać książkę  a potem pojechać i zweryfikować swoje odczucia.

5 2 Głosuj
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze